Slide

Dawnych wspomnień czar

18 listopada, 2025

Sporty zimowe w Beskidach uprawiane są od wieków. Wśród naszych babć i dziadków ogromnym powodzeniem cieszyło się saneczkarstwo, narciarstwo, a także jazda na łyżwach. Głównymi propagatorami jazdy na łyżwach w regionie byli strażacy, którzy nierzadko zalewając wodą wybrane tereny zamieniali je na okres zimowy w sztuczne lodowiska.

Dobrym przykładem świecili choćby strażacy z Bielska, którzy na zebraniu 9 listopada 1895 roku uchwalili, że w zbliżającym się okresie zimowym zamienią swój plac ćwiczeń w sztuczne lodowisko. Wspomniany plac, a co za tym idzie i lodowisko, znajdowały się przy ulicy Blichowej, tuż obok Pałacu Lodowego.

By umilić pobyt na ślizgawce, strażacy postanowili podawać gościom mięso i pasztetówki z własnego uboju, które z łykiem dobrego piwa miały sprawić, by amatorzy jazdy na lodzie chętniej zostawiali tam swoje pieniądze. Odpowiedzialnym za te sprawy został niejaki pan Deczka. Natomiast energiczny pan Förster został zobowiązany, aby zadbać o odpowiednią oprawę muzyczną tak, aby wypoczynek na łyżwach gromadził całe rodziny. Tym sposobem wyznaczone osoby z orkiestry dętej w czasie największego obłożenia lodowiska przygrywały ślizgającym się po lodzie. Dzięki zaangażowaniu żon strażaków pozyskiwane były dodatkowe fanty i ciasta, które sprzedawano odwiedzającym ślizgawkę. Jak się okazało, pomysł nie tylko przyniósł straży dochód, ale i ogromną sympatię jeżdżących na łyżwach.

Inne to były czasy i zimy inne. Obfite opady śniegu i niespotykane już dzisiaj (w zasadzie) wysokie mrozy gwarantowały, że tego typu ślizgawki utrzymywały się przez całe okresy zimowe dając duże dawki radości mieszkańcom regionu i turystom. Dzisiaj w sukurs miłośnikom zimowych szaleństw na świeżym powietrzu przychodzi technologia. Niedostatki śniegu i niskich temperatur wspiera sztuczne naśnieżanie i dodatkowo chłodzone tafle lodowisk, które dają możliwość niezmiennego cieszenia się z uroków zimy w Beskidach.

 

 

Powrót